Mega-rozleniwiający dzień w tureckiej łaźni. :-) Bo jak się już człowiek zainteresował, to okazało się, że nie tylko że w Konyi jest kilka typowych hamammów, to w okolicy mamy co najmniej dwa miejsca z naturalnymi gorącymi źródłami, gdzie zbudowano łaźnie (a niedawno luksusowe hotele z zabiegami SPA). Tak więc dzisiejszego słonecznego poranka wybraliśmy się w czwórkę (Agata, Lila, Grzesiek i ja) stopem do położonego 90 km od Konyi Ilgin. Tir zatrzymał się zaraz po wyciągnięciu ręki, pan kierowca zadziwił nas swoją schludnością (3 rodzaje paczek z chusteczkami, dodatkowo chusteczki nawilżające, odświeżacz powietrza i dwa rodzaje tutejszej pachnącej wody stosowanej do perfumowania rąk po jedzeniu). Był to jednak pierwszy przypadek, gdy w stopie spotkało nas coś niemiłego - kierowca wziął bowiem po drodze swego kumpla z innego tira, a ten zaczął nas macać, oblech wstrętny. Odsunęłyśmy się, a Agata zaczęła nawet cmokać :-) (gest używany przez Turków, gdy bardzo nam się coś nie podoba i udzielamy komuś nagany). Dał sobie spokój koleś, ale i tak popsuli nam humor. Szczęśliwie dotarliśmy do Ilgin, tam znaleźliśmy dolmusz jadący do "kaplicy" (tur. kaplica, czyt. kaplydża - gorące źródła) i już po 10.oo weszliśmy do jednej z łaźni (oczywiście my w trójkę, a biedny Grzesiek sam). Bez jakiegoś mega-luksusu (ech, te sauny w Bodo...), ale za to turecko i bardzo relaksująco. W hamammie znajdowało się jedno pomieszczenie-sauna z parą o zapachu mięty/eukaliptusu, "sala główna" z podwyższeniem pośrodku i typowymi kranikami z ciepłym i zimnym strumieniem wokół, oraz, po bokach sali głównej, dość małe baseniki z tą naturalną gorącą wodą... Super. Największy relaks i rozleniwienie rzecz jasna w basenikach. Zażyczyłyśmy sobie także peeling i masaż w zestawie, a więc pani najpierw zdarła z nas skórę (faktycznie widać, jak ten naskórek schodzi, ale po wielu usłyszanych opowieściach byłam przekonana, że ona to robi dużo mocniej), a potem, już pod koniec "sesji", wymasowała plecki i kończyny. Fantastycznie. :-) Wyszliśmy stamtąd ledwie żywi o 14.oo, zszamaliśmy coś w pobliskiej lokancie i z powrotem do Konyi. Tym razem mieliśmy większe szczęście - bo niby wzięto nas na dwa razy, ale samochodami osobowymi, więc w sumie szybciej - i tak już po 16.oo byliśmy z powrotem. :-) Rzecz jasna po tak wyjątkowo męczącym dniu zaraz padłam do łóżka. ;-)
PS Acha, oto co znalazłam w necie o Ilgin:
Physio-Chemical Characteristics and Indications
The 420C thermal waters contain bicarbonate, calcium, sodium, carbon dioxide, and radioactivity. They are beneficial for rheumatism, liver, gall bladder, and metabolic complaints.
Szczególnie to ostatnie brzmi dobrze. ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz