środa, 28 kwietnia 2010

radykalni

Najpierw istotna dla mnie kwestia podziałów (czasami dziwacznych), które ujawniły się przy okazji pochówku prezydenta na Wawelu. Post jest częścią maila, mam nadzieję, że Adresatka nie ma nic przeciwko jej upublicznieniu...

"Moje największe emocje (co dało się też wyraźnie odczuć we wpisie na blogu, widzę to jaśniej dopiero, gdy czytam go teraz :-)) wzbudził pomysł pochowania prezydenta na Wawelu, a więc z tego chciałabym się trochę „wytłumaczyć”. Zauważyłam, że bardzo wielu ludzi w całej tej sprawie błędnie odczytywało intencje innych – większość zaczęła się dzielić (a raczej dzielić innych) na tych „za” i „przeciw”, nadając przeciwnej grupie wiele cech, niezwiązanych bezpośrednio z kwestią pochówku (że ci „za” to polityczni zwolennicy PiSu, mohery, zmanipulowani… a ci „przeciw” to wywrotowcy, antypatrioci i też zmanipulowani tyle że przez kogo innego). Co dla mnie najbardziej zdumiewające, nie tylko ludzie dzielili tak innych, ale niektórzy sami przypisywali się do którejś z grup, ślepo podpisując się pod wszystkimi naddawanymi jej teoriami… Czytałam też jeden tekst z Frondy [hm, a jednak nie mogę go znaleźć na stronach Frondy; może się pomyliłam, może to było rp.pl? tutaj link: http://www.rp.pl/artykul/462423_Mazurek__Czego_tak_bardzo_sie_boicie_.html], przez niektórych przyjęty bardzo entuzjastycznie (w tym ludzi, których cenię…), cytowany potem na innych (np. katolickich…) portalach, który wydał mi się szczególnie nierozsądnie dzielący ludzi w ten sposób, bazujący na najtańszych stereotypach, a przez to po prostu – głupi. I przypominają mi się słowa Profesora o tym, że „prawda nie zawsze leży pośrodku, ale leży tam, gdzie leży”. W całej tej sytuacji ludzie nie byli przecież częścią jakiegoś obozu, ale mieli własne, często złożone zdanie na ten temat… Gdybym ja miała możliwość pójścia do trumien, aby się przy nich pomodlić – zapewne zrobiłabym to. Gdybym nadal działała w harcerstwie – zapewne pomagałabym w „obstawie” (medycznej lub porządkowej) krakowskich uroczystości. Co nie zmienia faktu, że jestem przeciwna pomysłowi tego pochówku. Nie dlatego, że nie jestem czyimś zwolennikiem (moje zorientowanie w sprawach politycznych i społecznych jest, niestety, bardzo bardzo nikłe…) i nie dlatego, że „nie rozumiem idei chowania symboli” (to cytat z tego artykułu) – właśnie dlatego, że rozumiem ją bardzo dobrze. I nie tylko ją, ale też niezdrowe efekty w pojmowaniu własnej tożsamości narodowej, do jakiej prowadzi wyolbrzymianie tej narodowej symboliki. Dlatego też przy tym wszystkim protestowałabym. Kto wie, być może pod kurią. Pytanie tylko w jaki sposób. Było mi szalenie przykro, gdy zobaczyłam na jakimś filmiku w wiadomościach, jak to wyglądało. Zachowanie obu grup było skandaliczne, jak zwykle w takich sytuacjach ludzie się zradykalizowali, wystąpili przeciwko sobie… Czytałam natomiast, że ktoś zapytał chłopaka, który nic nie krzyczał, przeciwko czemu protestuje. Ten odparł, że przeciwko pochówkowi, ale najodpowiedniejszą formą protestu jest w tym momencie milczenie. I była to najmądrzejsza wypowiedź, jaką przeczytałam. Mam nadzieję, że postąpiłabym tak samo… Wbrew temu co różni ludzie (znów ten nieszczęsny artykuł… ale nie tylko on) mówili na ten temat, grupa, która utworzyła się na facebooku, była z założenia grupą dużo bardziej „na poziomie” niż ją zazwyczaj przedstawiano (a na pewno dużo bardziej niż ci, którzy przedstawiali ją, mówiąc wprost, fałszywie). Jej założyciele nawoływali do kulturalnych protestów, napominali przed tymi „protestami na żywo” w miastach, aby uszanować żałobę, zachować milczenie itd., odcinali się od wypowiedzi obraźliwych, gniewnych, przytaczali racjonalne, „trzeźwe” argumenty (wstrzymując się od populistycznej retoryki…). I to jest właśnie to, o co chodzi – chodzi o wypowiadanie własnego zdania w tej konkretnej kwestii bez robienia z siebie kogoś, kim się nie jest, bez wpisywania się w jakieś inne hasła; chodzi o możliwość protestu w sprawie, którą uważa się za ważną, w sposób kulturalny i na poziomie (oczywiście nie wszyscy się do tego zastosowali, ale takie było założenie grupy, a jej organizatorzy ciągle tego pilnowali). Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, że w takim miejscu jak facebook powstała grupa działająca właśnie w taki sposób. Szkoda tylko, że mało kto to dostrzegł, prostsze były bardziej jaskrawe podziały..."

Koniec cytatu. Dzisiaj natomiast znalazłam świetny tekst (polecam!) ojca Macieja Zięby OP odnośnie owych podziałów (już bardziej ogólnie, a nie w kwestii pogrzebu wyłącznie) i niemożności jednoznacznego klasyfikowania ludzi na przeciwstawne "obozy" - http://dominikanie.pl/polecamy_x/polecamy/news_id,2532,cztery_twarze__jedna_polska.html .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz