Wchodzenie w tym mieście na wydarzenia kulturalne (i różne zbiegi okoliczności temu towarzyszące) zaczynają mnie zadziwiać niemal tak samo jak różne "przypadki" podczas łapania stopa. :-) Ostatnio na "Białych nocach" w teatrze Fomienki zauważyłam, że wkrótce grają tu "Trzy siostry" Czechowa. Cóż, studentów wpuszczają za darmo tylko w przypadku wolnych miejsc, a takich teraz nie należało się spodziewać. Ale sprawdziłam: nie wszystkie bilety wyprzedane, zostały takie za... 3 i 4 tys. rubli (300-400 zł). To idziemy - Sara i ja. :-) Problem w tym, że poniedziałkowe zajęcia kończymy o 16.30, nawet jeśli prościutko z sali pojedziemy do teatru, to będziemy tam na 18.oo, na godzinę przed początkiem spektaklu. A jeśli faktycznie wpuszczają studentów, będziemy na końcu listy-kolejki...
... i tak właśnie było. Miałyśmy numerki 37. i 38., prawie ostatnie. Pani w kasie powiedziała, że nadzieje są nikłe. Ale co tam, dzielnie czekałyśmy. Po 19.oo pan administrator postanowił... wpuścić wszystkich. Przy czym zastrzegł, że będziemy stać na balkonie, a spektakl trwa prawie 4 godz., więc rozsądnie oceńmy swoje siły. Wszyscy zostali, szybko się przebrali, zebrali w jednym miejscu, po czym... przyszła pani pomagająca w koordynacji i wzięła pierwszych dziesięć osób z brzegu na wolne miejsca na sali (ktoś nie przyszedł? a może nie wykupiono tych najdroższych miejsc?). Koniec końców siedziałyśmy wygodnie na parterze, mniej więcej w połowie sali, pośrodku sceny - widoczność idealna. :-)

Ale miałam pisać o spektaklu. Wyreżyserowany przez Piotra Fomienkę na podstawie dramatu Czechowa, miał swoją premierę w 2004 r. Opowiada o trzech siostrach (i bracie) mieszkających na prowincji. Ich ojciec zmarł; z dawnego, bogatego i pełnego gości domu nie zostało wiele. Andriej przepił spadek i zajmuje się pracą naukową (co jest bez sensu, bo w ich mieście nie ma żadnych perspektyw), z sióstr pracuje tylko najstarsza, Olga - jest nauczycielką. Najbardziej doświadczona przez życie, najbardziej zmęczona i smutna. Druga, Masza, poślubiła nauczyciela gimnazjum, który okazał się głupcem i nudziarzem (jednak odnoszę wrażenie, że poczciwym). Z początku elegancka i niedostępna, trzymająca się na uboczu, okazuje się osobą bardzo wrażliwą, głęboko przeżywającą; rozpoczyna romans z podpułkownikiem Wierszyninem. Najmłodsza Irina jest wesoła i pełna życia. Sens ludzkiej egzystencji widzi w pracy. Jednak... tak naprawdę prawie nikt z towarzystwa (oprócz sióstr wciąż kręci się po domu jeszcze trochę wojskowych) nigdy na poważnie nie pracował. Świat idzie do przodu, a oni pozostają gdzieś indziej - w beztroskiej przeszłości swego "szlacheckiego gniazda" albo w marzeniach o lepszym życiu w Moskwie. Sztuka nie ma spójnej akcji, logicznego rozwoju wydarzeń, punktu kulminacyjnego - z tego powodu nie jest łatwa w odbiorze. Jej przekazem jest to, co dzieje się "w tle" - sposób życia i myślenia postaci. Ciągłe czekanie. Nieraz mnie to denerwowało - najbardziej wymowny jest moment, kiedy siostry narzekają, że znają ileś tam języków, ale na co im one w tym prowincjonalnym mieście. Wierszynin słusznie zauważa, że przecież mogą uczyć innych, a jeśli przybędzie ludzi wykształconych, to zmieni się też miasto. Wszystko jednak rozpływa się we wszechogarniającym... marazmie? Bardziej niemożności, jakimś bezsensie egzystencji. Bo o ten bezsens (melancholię?) właśnie chodzi, nie o gnuśność i lenistwo. Kiedy czytałam "Trzy siostry" nie skojarzyłam ich z Beckettem, podczas spektaklu odniesienie do "Godota" mnie nie odstępowało.
Podobało mi się. Przede wszystkim realia starego dworku i bardzo dobra gra aktorska, bez niej przedstawienie tego niełatwego dramatu skazane byłoby na porażkę. Świetne było też wprowadzenie na pogranicze "świata przedstawionego" a rzeczywistości "pozascenicznej" postaci "narratora"/opowiadacza/suflera. Siedział sobie z boku z plikiem kartek i ze świecą i kontrolował przebieg akcji, wtrącając czasem jakieś uwagi - najczęściej charakterystyczne dla Czechowa: "pauza" - co bohaterowie czasem komentowali ("no, dobrze, dobrze, pauza" :-)). Poza tym był nieraz wciągany przez nich w akcję, zabierali mu "przez przypadek" świecę, podchodzili sobie do niego swobodnie, żeby coś sprawdzić. Bardzo fajnie. :-)
Wiele sztuk rosyjskich jest dostępnych w świetnej jakości (były pokazywane w TV) na youtubie. "Trzy siostry" Fomienki (w innej obsadzie aktorskiej) -
tutaj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz