Pozostając w temacie Kościoła i kontynuując wątek katedry św. Patryka w Dublinie - mała wyprawa do źródeł. Św. Patryk (IV/V wiek) urodził się w rodzinie kapłańskiej gdzieś w Brytanii, w wieku szesnastu lat został uprowadzony i sprzedany do Irlandii. Niewola była dla niego czasem przemiany duchowej. Po sześciu latach udało mu się zbiec do Francji, gdzie rozpoczął studia, został konsekrowany, a w wieku 43 lat mianowany biskupem. Podobno we śnie miał widzenie wzywające go do głoszenia Ewangelii w Irlandii. Poszedł za tym głosem - pomimo "życzliwych" mających wątpliwości co do jego odpowiedniego wykształcenia, krytyki wobec sposobu w jaki przeprowadza swą misję, no i rzecz jasna - oporu druidów. (Hm, i tu pojawia się ciekawa kwestia - jak właściwie nawracał ludzi na chrześcijaństwo...? Tego nie wiem.) Stosunkowo szybko udało mu się zyskać dla Chrystusa wielu mieszkańców Wyspy, zbudować kościoły i klasztory, a nawet wykształcić misjonarzy, którzy głosili Ewangelię w Europie kontynentalnej. Podania przekazują, że Patryk dokonywał też cudów: przywracał wzrok i wskrzeszał zmarłych.W ikonografii przedstawiany jest z trzymanym w dłoni liściem koniczyny - na jego przykładzie miał wyjaśniać poganom dogmat o Trójjedyności Boga.
środa, 23 października 2013
święty Patryk
Pozostając w temacie Kościoła i kontynuując wątek katedry św. Patryka w Dublinie - mała wyprawa do źródeł. Św. Patryk (IV/V wiek) urodził się w rodzinie kapłańskiej gdzieś w Brytanii, w wieku szesnastu lat został uprowadzony i sprzedany do Irlandii. Niewola była dla niego czasem przemiany duchowej. Po sześciu latach udało mu się zbiec do Francji, gdzie rozpoczął studia, został konsekrowany, a w wieku 43 lat mianowany biskupem. Podobno we śnie miał widzenie wzywające go do głoszenia Ewangelii w Irlandii. Poszedł za tym głosem - pomimo "życzliwych" mających wątpliwości co do jego odpowiedniego wykształcenia, krytyki wobec sposobu w jaki przeprowadza swą misję, no i rzecz jasna - oporu druidów. (Hm, i tu pojawia się ciekawa kwestia - jak właściwie nawracał ludzi na chrześcijaństwo...? Tego nie wiem.) Stosunkowo szybko udało mu się zyskać dla Chrystusa wielu mieszkańców Wyspy, zbudować kościoły i klasztory, a nawet wykształcić misjonarzy, którzy głosili Ewangelię w Europie kontynentalnej. Podania przekazują, że Patryk dokonywał też cudów: przywracał wzrok i wskrzeszał zmarłych.W ikonografii przedstawiany jest z trzymanym w dłoni liściem koniczyny - na jego przykładzie miał wyjaśniać poganom dogmat o Trójjedyności Boga.
poniedziałek, 21 października 2013
Dublin - Kościoły
Nie udało mi się zrobić planów na aktywne spędzenie weekendu, było więc
spontaniczne zwiedzanie Dublina - tak naprawdę pierwszy raz od
przyjazdu. Trochę się gubię w tym mieście - dezorientuje mnie brak
Rynku/Starego Miasta/ścisłego centrum będącego punktem odniesienia. Nie
chcę chodzić wzdłuż największych ulic, a w małych błądzę... Ale czemu
nie. W sobotę błądziłam więc po Temple Bar i pubowo-targowej okolicy,
świetne miejsce, jak to się mówi - "klimaciarskie".
Celem dnia była Katedra św. Patryka, ale najpierw zwabiły mnie sklepy z pamiątkami :-) , a potem... krążyłam po tak przyjemnej okolicy, że jakoś nie bardzo zależało mi na szybkim wydostaniu się stamtąd. Do katedry dotarłam już po zmroku - oczywiście było za późno na zwiedzanie.
W niedzielę powtórzyłam więc wycieczkę. Udało mi się zdążyć na modlitwy wieczorne (o 15.15 :-)). Byłam przekonana, że chodzi o nieszpory... Zdziwiłam się więc, kiedy powiedziano mi, że to nabożeństwo protestanckie - bo i kościół protestancki (a dokładniej anglikański Kościoła Irlandzkiego). Na modlitwach zostałam (przepięknie śpiewający chór męsko-chłopięcy i w ogóle cały klimat - świątynia, chorągwie, prawdziwe świece - robiły niesamowite wrażenie; szkoda tylko, że brak możliwości włączenia się w ten śpiew utrudniał modlitwę). Zdaje się, że pierwszy raz byłam na protestanckim nabożeństwie, zdziwiło mnie więc kilka rzeczy - np. identyczne z naszym wyznanie wiary (w wersji krótkiej - czyli Skład Apostolski; ciekawe, że modlą się "wierzę w święty Kościół powszechny" czyli "catholic Church"... jednak jest to "catholic" z małej litery, czyli po prostu powszechny :-) ; sprawdziłam: my też wierzymy w Kościół "po prostu powszechny", a nie Kościół Katolicki :-) ; oj, chyba powinnam sobie zrobić jakąś porządną powtórkę z podstawowych prawd wiary). Poza tym wszystko było na najwyższym poziomie - liturgia, śpiew, doskonałe retorycznie kazanie (na ile pozwolił to ocenić mój ubogi angielski).
A sama katedra wygląda tak:
Ta wizyta (oraz, nie ukrywam, zdziwienie, że w kraju, gdzie dominującym wyznaniem jest katolicyzm, tak dużo jest świątyń protestanckich, są to też najcenniejsze obiekty) skłoniła mnie do zgłębienia tematu. Otóż katolicyzm (rzymski) deklaruje tu ponoć ponad 80% ludności. Ucząc w szkole, można odnieść wrażenie, że ludzie są bardzo przywiązani do religii... Jak już pisałam, większość szkół jest ściśle związana z parafiami (kiedyś były ponoć przez nie współfinansowane, ale teraz parafie biednieją i już nie zawsze je na to stać), nosi imiona ich patronów. Ten formalny związek pociąga za sobą szereg praktycznych konsekwencji: choćby w postaci owego "kącika religijnego" w klasie maluchów czy codziennej modlitwy (nie tylko rano i przed powrotem do domu, ale też przed lunchem). Jak się jednak okazało podczas rozmowy w pokoju nauczycielskim - to tylko pozory. Tak naprawdę nauczycielki szacują, że praktykujących jest ok. 20-30% Irlandczyków, nie podchodzą też zbyt poważnie do szkolnej modlitwy ("to pozwala dzieciom się wyciszyć"). Jako przyczynę tej sytuacji wskazują głównie afery w Kościele, ale wiki zwraca także uwagę na rozwój gospodarczy i podniesienie komfortu życia, co sprzyja ograniczaniu sfery duchowej.
Protestantów jest natomiast... ok. 3% (z czego 3/4 mieszka w Irlandii Północnej, a więc, oficjalnie, UK). Większość z nich to anglikanie Kościoła Irlandii. Wspólnota ta identyfikuje się zarówno jako Kościół Katolicki i Reformowany (niektóre elementy przedreformacyjnej praktyki pozostawiono, niektóre zmieniono, ogłoszono niezależność od papieża). Podczas zerwania komunii z Kościołem Katolickim, większość biskupów przyłączyła się do Kościoła Anglikańskiego, jednak większość wiernych i niższych rangą duchownych pozostała wierna papiestwu. Lecz to właśnie na tym "oderwanym" fundamencie powstał Kościół Irlandii, który, pomimo znaczącej mniejszości liczebnej, stał się oficjalnym wyznaniem w państwie. Przejął też większość dóbr - posiadłości i świątyń. Jest więc rozwiązanie zagadki.
Swoją drogą ciekawa jestem, jak radzą sobie obecnie z utrzymaniem tych potężnych kościołów przy tak małej liczbie wiernych.
Celem dnia była Katedra św. Patryka, ale najpierw zwabiły mnie sklepy z pamiątkami :-) , a potem... krążyłam po tak przyjemnej okolicy, że jakoś nie bardzo zależało mi na szybkim wydostaniu się stamtąd. Do katedry dotarłam już po zmroku - oczywiście było za późno na zwiedzanie.
W niedzielę powtórzyłam więc wycieczkę. Udało mi się zdążyć na modlitwy wieczorne (o 15.15 :-)). Byłam przekonana, że chodzi o nieszpory... Zdziwiłam się więc, kiedy powiedziano mi, że to nabożeństwo protestanckie - bo i kościół protestancki (a dokładniej anglikański Kościoła Irlandzkiego). Na modlitwach zostałam (przepięknie śpiewający chór męsko-chłopięcy i w ogóle cały klimat - świątynia, chorągwie, prawdziwe świece - robiły niesamowite wrażenie; szkoda tylko, że brak możliwości włączenia się w ten śpiew utrudniał modlitwę). Zdaje się, że pierwszy raz byłam na protestanckim nabożeństwie, zdziwiło mnie więc kilka rzeczy - np. identyczne z naszym wyznanie wiary (w wersji krótkiej - czyli Skład Apostolski; ciekawe, że modlą się "wierzę w święty Kościół powszechny" czyli "catholic Church"... jednak jest to "catholic" z małej litery, czyli po prostu powszechny :-) ; sprawdziłam: my też wierzymy w Kościół "po prostu powszechny", a nie Kościół Katolicki :-) ; oj, chyba powinnam sobie zrobić jakąś porządną powtórkę z podstawowych prawd wiary). Poza tym wszystko było na najwyższym poziomie - liturgia, śpiew, doskonałe retorycznie kazanie (na ile pozwolił to ocenić mój ubogi angielski).
A sama katedra wygląda tak:
Ta wizyta (oraz, nie ukrywam, zdziwienie, że w kraju, gdzie dominującym wyznaniem jest katolicyzm, tak dużo jest świątyń protestanckich, są to też najcenniejsze obiekty) skłoniła mnie do zgłębienia tematu. Otóż katolicyzm (rzymski) deklaruje tu ponoć ponad 80% ludności. Ucząc w szkole, można odnieść wrażenie, że ludzie są bardzo przywiązani do religii... Jak już pisałam, większość szkół jest ściśle związana z parafiami (kiedyś były ponoć przez nie współfinansowane, ale teraz parafie biednieją i już nie zawsze je na to stać), nosi imiona ich patronów. Ten formalny związek pociąga za sobą szereg praktycznych konsekwencji: choćby w postaci owego "kącika religijnego" w klasie maluchów czy codziennej modlitwy (nie tylko rano i przed powrotem do domu, ale też przed lunchem). Jak się jednak okazało podczas rozmowy w pokoju nauczycielskim - to tylko pozory. Tak naprawdę nauczycielki szacują, że praktykujących jest ok. 20-30% Irlandczyków, nie podchodzą też zbyt poważnie do szkolnej modlitwy ("to pozwala dzieciom się wyciszyć"). Jako przyczynę tej sytuacji wskazują głównie afery w Kościele, ale wiki zwraca także uwagę na rozwój gospodarczy i podniesienie komfortu życia, co sprzyja ograniczaniu sfery duchowej.
Protestantów jest natomiast... ok. 3% (z czego 3/4 mieszka w Irlandii Północnej, a więc, oficjalnie, UK). Większość z nich to anglikanie Kościoła Irlandii. Wspólnota ta identyfikuje się zarówno jako Kościół Katolicki i Reformowany (niektóre elementy przedreformacyjnej praktyki pozostawiono, niektóre zmieniono, ogłoszono niezależność od papieża). Podczas zerwania komunii z Kościołem Katolickim, większość biskupów przyłączyła się do Kościoła Anglikańskiego, jednak większość wiernych i niższych rangą duchownych pozostała wierna papiestwu. Lecz to właśnie na tym "oderwanym" fundamencie powstał Kościół Irlandii, który, pomimo znaczącej mniejszości liczebnej, stał się oficjalnym wyznaniem w państwie. Przejął też większość dóbr - posiadłości i świątyń. Jest więc rozwiązanie zagadki.
Swoją drogą ciekawa jestem, jak radzą sobie obecnie z utrzymaniem tych potężnych kościołów przy tak małej liczbie wiernych.
piątek, 18 października 2013
zwykłe rzeczy - chleb
Bo może to śmieszne, że zatrzymuję się nad takimi rzeczami - jak chleb. Pierwszy, kupiony na "chybił-trafił" (no dobrze, kierowałam się epitetem "Irish", ale tu prawie każdy produkt w sklepie jest "Irish" i "fresh" ;-)), bochenek okazał się rzeczywiście tradycyjnym irlandzkim chlebkiem - pysznym. Choć trochę dziwnym, bo przypominającym (z konsystencji i zapachu) ciasto, ale nie słodkim. No więc zaczęłam zgłębiać tajemnicę...
A więc ów chleb, to przede wszystkim "soda bread", do produkcji którego zamiast drożdży używa się sody oczyszczonej. Przez co chlebek jest sytuowany w wiki obok... podkarpackich proziaków! :D (Coś jest na rzeczy, choć to z pewnością nie to samo: wygląd zupełnie inny, smak - o ile dobrze pamiętam smak proziaków - także) Poza tym ważnymi składnikami odróżniającymi go od zwykłego chleba (hm, ale który to jest ten zwykły? :-)) jest maślanka i (często pełnoziarnista) "miękka" mąka - ponoć taka, której używa się do wypieku ciast, a nie chleba, o obniżonej zawartości glutenu.
No i tyle. Bardzo to dobre.
A więc ów chleb, to przede wszystkim "soda bread", do produkcji którego zamiast drożdży używa się sody oczyszczonej. Przez co chlebek jest sytuowany w wiki obok... podkarpackich proziaków! :D (Coś jest na rzeczy, choć to z pewnością nie to samo: wygląd zupełnie inny, smak - o ile dobrze pamiętam smak proziaków - także) Poza tym ważnymi składnikami odróżniającymi go od zwykłego chleba (hm, ale który to jest ten zwykły? :-)) jest maślanka i (często pełnoziarnista) "miękka" mąka - ponoć taka, której używa się do wypieku ciast, a nie chleba, o obniżonej zawartości glutenu.
No i tyle. Bardzo to dobre.
(foto z netu)
czwartek, 17 października 2013
głowa cukru
(foto z netu)
Wielka Głowa Cukru (Great Sugar Loaf, ok. 500 m n.p.m.), górując nad południową częścią Bray, wita mnie każdego poranka, kiedy jadę do szkoły. Wygląda bardzo apetycznie, więc została obrana za cel kolejnego spacerku. :-) Net mówił, że będzie łatwo (2,5 godz.), więc wybrałam się tam popołudniu (po szkole, po obiedzie...). Zanim jednak znalazłam drogę i dojechałam na rowerze na początek szlaku - było wpół do szóstej. "Początek szlaku" to zresztą za dużo powiedziane - na górę prowadzi bowiem kilka wydeptanych, nieoznaczonych ścieżek. Trochę przedzierania się przez paprocie i wrzos, trochę zadyszki pod górkę... i doszłam do pierwszego (i ostatniego przed szczytem) wzniesienia. A tam... cudowności:
Niestety nie zdobyłam Głowy Cukru. :-( Na szczyt jeszcze trochę zostało, a słonko zaszło...
Ale to tylko tymczasowo.
W ramach ciekawostek: podczas googlania okazało się, że są jeszcze co najmniej dwa szczyty o takiej właśnie nazwie - w Rio de Janeiro i... w Pieninach. Chodzi o specyficzny kształt tych gór, przypominający wyrabiane dawniej bloki cukru, zwane głowami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


