(foto z netu)
Wielka Głowa Cukru (Great Sugar Loaf, ok. 500 m n.p.m.), górując nad południową częścią Bray, wita mnie każdego poranka, kiedy jadę do szkoły. Wygląda bardzo apetycznie, więc została obrana za cel kolejnego spacerku. :-) Net mówił, że będzie łatwo (2,5 godz.), więc wybrałam się tam popołudniu (po szkole, po obiedzie...). Zanim jednak znalazłam drogę i dojechałam na rowerze na początek szlaku - było wpół do szóstej. "Początek szlaku" to zresztą za dużo powiedziane - na górę prowadzi bowiem kilka wydeptanych, nieoznaczonych ścieżek. Trochę przedzierania się przez paprocie i wrzos, trochę zadyszki pod górkę... i doszłam do pierwszego (i ostatniego przed szczytem) wzniesienia. A tam... cudowności:
Niestety nie zdobyłam Głowy Cukru. :-( Na szczyt jeszcze trochę zostało, a słonko zaszło...
Ale to tylko tymczasowo.
W ramach ciekawostek: podczas googlania okazało się, że są jeszcze co najmniej dwa szczyty o takiej właśnie nazwie - w Rio de Janeiro i... w Pieninach. Chodzi o specyficzny kształt tych gór, przypominający wyrabiane dawniej bloki cukru, zwane głowami.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz