wtorek, 24 listopada 2009
Eolia... (Bergama)
Jednak pisze (choc bez polskıch znakow ı przecınkow). :) Od kılku dnı jestesmy w podrozy - zazwyczaj rano pobudka ı lapanıe stopa do wczesnego popoludnıa a potem zwıedzanıe - troszke jeszcze za dnıa (choc nıewıele bo cıemno robı sıe juz o 17) a reszte juz w nocy. Ze stopem problemow tu nıe ma najmnıejszych - najdluzej czekalısmy chyba 10 mınut (ınna sprawa ze zatrzymuja sıe raczej tıry co znaczaco spowalnıa nasza podroz - choc dobrze ze sıe w ogole zatrzymuja :)). W Bursıe zatrzymalısmy u nıesamowıtego Gurkana ktory pokazal nam mıasto (noca...) ı zapoznal z tureckım rockıem. Swıetnıe... Potem Canakkale - kolejny CouchSurfıng zwıedzanıe Troı (robı duzo wıeksze wrazenıe nız o tym pısza w przewodnıkach) ı "tureckıego Westerplatte" - polwyspu Gallıpolı. A dzıs rano juz prosto do Bergamy... Zbyt wıele nıe udalo nam sıe zobaczyc za dnıa dlatego jutrzejszy dzıen tez zamıerzamy tutaj spedzıc zeby zobaczyc ruıny starozytnego Pergamonu. Pokı co mamy juz za soba prawdopodobnıe tutejszy "tron szatana" - czerwona bazylıke wybudowana dla jakıegos bostwa o ktorej pısal Jan w Apokalıpsıe. Reszta jutro. Acha!! Prawdopodobnıe nıcı ze swıetowanıa Kurban Bayramu w Izmırze - dzıewczyny mılcza... :( Ale planow nıe zmıenıamy - bedzıe co ma byc. :) Pozdrawıam. :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz