I w domu. Szybko, choć trochę najedliśmy się stracha: postanowiliśmy nie spieszyć się w niedzielę w Pamukkale, nie o to w końcu chodzi. A więc decyzja - wracamy wieczornym autobusem (na stopa będzie już za późno, a wracanie w poniedziałek będzie nas kosztować niewiele mniej, bo zapłacimy za nocleg...). Ale ludzie wracają z Bayramu... Odwiedziliśmy chyba z pięć pośrednictw sprzedających bilety i nic! Tutaj się to raczej nie zdarza, autobusów jest całe mnóstwo... Wreszcie dostaliśmy ostatnie trzy miejsca u jakiegoś mniejszego przewoźnika i wylądowaliśmy w Konii niedługo po północy.
Krótkie podsumowanie w liczbach :) :
- 7 odwiedzonych miast "zwykłych" (Bursa, Canakkale, Bergama, Izmir, Selcuk, Sirince, Pamukkale) i 5 antycznych (Troja, Pergamon, Smyrna, Efez, Hierapolis);
- 3 z 7 Kościołów Apokalipsy (Pergamon, Smyrna, Efez);
- 2 CouchSurfingi i 4 hostele (a każdy inny i ciekawy ;));
- 15 autostopów, 4 dolmusze, 2 promy, 1 pociąg i 1 autobus;
- 7 nowych potraw (iskander kebap, ciastko z kremem kasztanowym, lahmacun, pide z serem żółtym, gozleme z serem żółtym, cocorec, degustacja kilku smaków miejscowych win owocowych w Sirince :));
- 729 zdjęć (ale tylko dlatego, że kilkakrotnie padała mi bateria w połowie zwiedzania);
- 979 najlepszych tureckich piosenek podarowanych na płytce przez szalonego Gurkana;
- 10 pamiątek (wymieniać nie będę, hehe :));
- 353 liry tureckie mniej... (to prawie dwa razy tyle ile planowaliśmy wydać!!).
Chwile umierania ze śmiechu, momenty zachwytów, ale i zmęczenia - niezliczone.
Cudnie było.
Zdjęcia postaram się wrzucić jak najszybciej.
Tymczasem powrót do rzeczywistości: na wtorek muszę przygotować prezentację (wreszcie...) z "Oblężenia Krisznapuru", przyszły tydzień jest tygodniem sesji śródsemestralnej, więc pewnie tak do końca nawet mi się nie upiecze i coś tam trzeba będzie napisać...
ALE 19 grudnia ruszamy dalej - Syria i Jordania!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz