środa, 16 grudnia 2009
inwokacja
W piątek/sobotę (jeszcze niepostanowione, raczej w piątek) wyjeżdżamy, po powrocie zostaną zaledwie dwa tygodnie do przerwy semestralnej, a więc przeżywamy obecnie natężenie przygotowań prezentacji i esejów. W poniedziałek okazało się, że wszyscy którzy uczestniczą w kursie literatury, mają mieć gotowe obie prezentacje (powieść i poezja) na WTOREK. Hm, i był to pewien problem: o ile "Pan Tadeusz" był już gotowy, o tyle odnośnie poezji istniał jedynie zamysł ("Ballady i romanse", tu: "Romantyczność"). Spędziłam więc cały dzień i całą noc nad Mickiewiczem. Zdążyłam, jak zwykle, "na styk" i popędziłam z laptopem i tekstami na 11.oo na wydział. Pani Onur nie było... Po dłuższym szukaniu zdołałam się dowiedzieć, że jest w drugim budynku, tam, po nie mniej długim szukaniu, powiedziano mi, że wróciła na wydział... Znalazłam ją po godzinie, jednak nie miała teraz czasu - mam przyjść na 15.oo. Ech, a mnie się już tak oczy zamykają... No ale nic, obiad i twardo uczę się ładnie czytać moje prezentacje... O 15.oo w gabinecie otwieram laptopa (zapomniałam kabla, a więc z prezentacji raczej nici, zostanie to co na kartkach...), gdy właśnie pani Onur wpadła na wspaniały pomysł: "Czy ma pani czas o 18.oo? Mam zajęcia ze studentami trzeciego roku, z pewnością chętnie posłuchają..." Echh... Moja mina chyba wyrażała niezadowolenie, jednak brak kabla i obietnica załatwienia głośników (moje nie działają) przekonały mnie. Na 18.oo szłam już średnio przytomna. Oczywiście ze sprzętu nici (nie to, że nie mają, problem w tym, że moja prezentacja jest w OpenOffisie). Podobno miała być możliwość odczytania całej prezentacji... Problem w tym, że kiedy mówiłam, widziałam, że słuchają, kiedy przerzucałam się na kartkę, natychmiast zaczynało się znudzenie i ziewanie... No więc pociągnęłam większość łamaną angielszczyzną... Ale chyba im się podobało. :) "Pan Tadeusz" wywarł pożądane wrażenie - zaciekawienie. Tyle że nie pomyślałam o pewnych szczegółach, np. jak oni mogli walczyć o zamek, czy nie było sądów? Heh... Szkoda tylko, że nie mieliśmy tych głośników, bo oglądanie "Pana Tadeusza" na sucho nie daje pełni przyjemności, mówiąc eufemistycznie (nici z poloneza :( ). Na szczęście pierwsze spotkanie Zosi z Tadeuszem nie potrzebowało słów... :) A teraz o inwokacji. Kurcze, co innego recytować bezrozumnie te słowa w którejś-tam klasie podstawówki (czy gimnazjum?), a co innego na prośbę obcokrajowców, którzy pojęcia o twoim kraju nie mają i nawet nie są w stanie jej zrozumieć, chcą tylko usłyszeć brzmienie języka... No, poruszające. Ech, ja naprawdę będę egzaltowaną nauczycielką... :/
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Pan Tadeusz ! :)Muszę zatem koniecznie coś tu :)napisać :)
OdpowiedzUsuń"Spędziłam więc cały dzień i całą noc nad Mickiewiczem."... :) najmilszy sposób spędzenia 24h:)
Mam zamiar przeczytać po raz...kolejny:)nasza Epopeję :)i gromadzę tez właśnie fundusze na zegar :) kurantowy :).
:D
:)Pozdrowienia z Ojczyzny:)
A dlaczego wybrals PT? Własnie wczoraj sobie pomyslalm o tym,, ze lubie pt:)nie umiem obslugiwac bloga wiec sie podpisze tutaj! n.r.
OdpowiedzUsuńa wyskakuje odzio- to moj brat a ja nie umiem wylogowac:P
@ KC - :) Wiesz, że w temacie Twoim i "Pana Tadeusza", to mam w głowie jedynie rozbrajający uśmiech Profesora, kiedy mówiłaś, ile razy go przeczytałaś (czy obejrzałaś?)... :)
OdpowiedzUsuń@ odzio - Super, że piszesz! :) Mam nadzieję, że dobrze rozszyfrowałam inicjały. ;) "Pan Tadeusz" z dwóch względów: 1. bo to zajęcia z literatury romantyzmu; 2. ponieważ w naszych (erasmusowych) prezentacjach tak naprawdę głównie chodzi o to, żeby pokazać im polską literaturę i "polskość" (heh, poważne słowa...) w ogóle - a "PT" nie tylko jest najbardziej reprezentatywnym dziełem literackim, ale też obrazuje tej polskości ważny kawałek... No i - dobry jest. :)
Pozdrawiam bardzo, bardzo!!