czwartek, 25 marca 2010

Jeruszalaim...

W planie na dziś znalazło się "napisać cokolwiek na blogu". Piszę więc zupełnie cokolwiek, bo nie zdążyłam napisać więcej: o niedzieli nad jeziorem Beyszehir (zdjęcia w galerii, niepoopisywane), o wiosennych porządkach w naszym małym pokojo-domku i, najważniejsze, o wyprawie do Izraela.

Napiszę więc zatem tylko: dziś po kolacji wyjeżdżamy. Grzegorz i ja, w Jerozolimie spotkamy się w niedzielę z Asią. Bardzo ogólny plan wygląda następująco: poniedziałek-środa/czwartek Galilea (Nazaret, Kafarnaum, Jezioro Galilejskie, Jordan), czwartek-niedziela Jerozolima. Ma być pięknie. I tej wersji się trzymajmy. :-)

Nie zdążę już też wysłać Wam mailowo życzeń, dlatego życzę tutaj: głęboko przeżywanych najdziwniejszych Tajemnic i największej radości z nich płynących.



I po prostu: dobrego czasu świąt. :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz