Szok! W StarTreku (czyli budynku, w którym znajduje się studencka jadalnia, jakiś marny fast food no-name i mały sklepik z "dziadziem") otworzyli... Lavazzę! Tempo działania iście zawrotne, podobno zaczęli konstruować stoisko ledwie dwa tygodnie temu, w piątek stały już ścianki i dach, ale nie było jeszcze żadnych urządzeń, a dziś można już kupić kawę! I to jaką kawę... Kilkanaście różnych rodzajów (ze znanych mi to jakieś cappucina, moccachina, latte...). No pięknie - w sam raz na Wielki Post, wielkie odchudzanie i wielkie oszczędzanie. :-/ Ale to jednak niesamowite, że kierują taką ofertę wyłącznie do studentów i to do ograniczonej ich liczby, bo tylko tych mieszkających w akademikach Ataturka. Acha, żeby było jeszcze bardziej zadziwiająco (i kusząco) - menu jest w języku tureckim i angielskim! Normalnie szok.
A zajęcia póki co odwołane - pani Gulbun Onur nie wróciła jeszcze z Londynu, o ile w ogóle odbywają się jakieś zastępstwa, to są tak zakonspirowane, że o nich nie wiem. I dobrze. ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz