Choć mało się nad tym pakowaniem nie popłakałam. Sytuacja już w miarę opanowana (ale nie chwalmy dnia przed wschodem słońca, jeszcze nie wszystko w plecaku, a miejsca, hm, w zasadzie nie ma...), choć istniało ryzyko, że po raz pierwszy w życiu będę paradować z wielgachną torbą na kółkach. Oczywiście nie zamiast, a oprócz dużego plecaka.
Mama zaproponowała więc raczej wielką torbę i mały (30 l) plecak...
- Hm, a jak pojadę nad Bajkał, to z torbą na kółkach czy z małym plecakiem?
- Z torbą na kółkach!
No to chyba tak: 8.43 - Przemyśl, na miejscu po 14.oo; przejdę więc pewnie koło 15.3o; koło 17.oo (?) będę we Lwowie. W sobotę pociąg o 7.43, w Moskwie - w niedzielę po 9.oo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz