piątek, 15 marca 2013

no to w Drogę

Jak nawet papież mówi o Camino i że trzeba się ruszyć, bo inaczej jest źle, to nawet noc przedwyjazdowa nie taka straszna. :-)

Choć mało się nad tym pakowaniem nie popłakałam. Sytuacja już w miarę opanowana (ale nie chwalmy dnia przed wschodem słońca, jeszcze nie wszystko w plecaku, a miejsca, hm, w zasadzie nie ma...), choć istniało ryzyko, że po raz pierwszy w życiu będę paradować z wielgachną torbą na kółkach. Oczywiście nie zamiast, a oprócz dużego plecaka.

Mama zaproponowała więc raczej wielką torbę i mały (30 l) plecak...
  • Hm, a jak pojadę nad Bajkał, to z torbą na kółkach czy z małym plecakiem?
  • Z torbą na kółkach!
:D Już sobie wyobraziłam ten trekking wzdłuż brzegu... No dobra, ale nie zapeszajmy z tym Bajkałem, bo to póki co nic oprócz marzenia. :-)

No to chyba tak: 8.43 - Przemyśl, na miejscu po 14.oo; przejdę więc pewnie koło 15.3o; koło 17.oo (?) będę we Lwowie. W sobotę pociąg o 7.43, w Moskwie - w niedzielę po 9.oo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz