Przynajmniej odpisałam na maile i skończyłam oglądać "Annę German". :>
Dzisiejsza wyprawa do kościoła zamieniła się w wyprawę na Biegun Północny - przedzieranie się przez osiedle, na którym zaspy śniegu są wyższe niż samochody, a schody już więcej nie są schodami tylko równią pochyłą... Mroźny wiatr w oczy, suchy śnieg w oczy. Grr.
Byle do wiosny. Byle do Świąt.
Trochę ciepła na koniec:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz