czwartek, 28 marca 2013

Carycyno i Kołomienskoje

Wolny dzień, pięknej pogody ciąg dalszy - zrobiłam sobie wycieczkę do letnich rezydencji carskich: Carycyna (park i zespół pałacowy Katarzyny II wybudowany w drugiej połowie XVIII w.) i Kołomienskoje (park i zespół muzealno-architektoniczny nawiązujący do dawnej wsi i siedziby carskiej z XV w., pamiętającej ponoć Dmitra Dońskiego i Iwana III Srogiego).

Brzmi podobnie, a miejsca zupełnie inne. Carycyno to na moje niewprawne oko neogotyk na zewnątrz i barok wewnątrz (ociekające złotem sala tronowa i balowa) oraz ogród w stylu francuskim - czyli Europa. W Kołomienskoje niestety nie dotarłam do zrekonstruowanego pałacu cara Aleksieja Michajłowicza Romanowa (XVII w.), ale parkowe zalesione alejki i cerkwie odsyłają do tradycji staroruskiej. Nie będę opisywać historii, kto chce, niech szpera.

Bardzo się cieszę, że trafiłam tam w zimie. Carycyno wygląda jak z pałac Królowej Śniegu; w parku dzieci i dorośli jeżdżą/biegają na nartach, zjeżdżają na czymś z górki ("tubing") i karmią bezdomne kaczki.








Kołomienskoje wygląda na mniej sportowe, a bardziej spacerowo-refleksyjne (choć może to tylko moje wrażenie). Udało mi się znaleźć dwie cerkwie, które są chyba najpiękniejszymi zabytkami tego miejsca: XVI-wieczną cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego i XVII-wieczną cerkiew Ikony Matki Bożej Kazańskiej. Widziałam je wcześniej na zdjęciach: "cerkwie jak cerkwie" - myślałam. Źle myślałam.


Cerkiew Wniebowstąpienia, w tle: rzeka Moskwa


Cerkiew Ikony Matki Bożej Kazańskiej


Więcej zdjęć w galerii.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz