niedziela, 17 marca 2013

płackartnyj

Dostałam przydział na górną półkę, więc większość drogi przespałam. A jak nie spałam, to pisałam dwa wcześniejsze posty. :-) Potem był ogólnowagonowy czas na obiad, a że nie mogłam znaleźć do jedzenia nic oprócz kanapek,to sąsiadka z bocznej półki ugościła mnie herbatą. :-)
Moskwianka, spędzała urlop w sanatorium (ponoć bardzo znanym) w... Truskawcu (Truskawecu?) koło polskiej granicy! Nie miałam pojęcia o takiej miejscowości. :-( Miała wracać tym samym porannym pociągiem co ja, ale piątkowa śnieżyca uniemożliwiła jej powrót do Lwowa – pokazywała zdjęcia, opowiadała z przejęciem...
Nie może być. :-)

Kiedy przekroczyliśmy granicę, nagle zrobiło się późno (dwie godziny do przodu, w stosunku do Polski - już trzy), 17.oo. Aha! Na granicy gładziutko – zaproszenie z Ministerstwa Nauki to chyba jest coś. :-) Nawet podejrzliwość odnośnie ilości bagażu na niewielką diewuszkę znikła.
Jednak ogólne zainteresowanie (i uśmiech na twarzach) wzbudziłam w momencie przeciskania się do drzwi - rzecz jasna ze względu na poziom obładowania (plecor, plecak, torba), pani z Truskawca musiała to uwiecznić na zdjęciu, eh.

Na szczęście pociąg przyjechał na czas - przed północą. O 1.oo zamykają metro, więc istniało pewne prawdopodobieństwo nocki na dworcu. No ale udało się wszystko znaleźć, na wszystko zdążyć i dojechać na nasze Bieliajevo. Ze stacji mamy ponoć jeszcze 20 minut marszu do akademika, ale już tego nie sprawdzałam, tylko podjechałam pod instytut bombiłką (nieoficjalną taksówką) z miłym młodym kierowcą Borią (wyglądał mi na zmęczonego emigranta z Południa :-( ). O, tu mieszkamy:



Na miejscu panowie portierzy powitali mnie słowami: A szto, wy s gor soszli?!  :-)
Okazało się, że zarejestrowanie się w akademiku o 1.oo w nocy nie stanowi większego problemu (a jednak Moskwa nie śpi :-) - tzn. pani z recepcji spała, ale się obudziła i wypisała mi wszystkie dokumenty). Zamieszkałam z Sandrą od nas - z Krakowa, poznałam pozostałe dziewczyny i... umyłam się. :-)
Reszta jutro.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz