środa, 16 października 2013

Gaeilge

Po półtora tygodnia zaczęłam odróżniać irlandzki od angielskiego podczas lekcji. :-) Doprawdy nie wiem, czy jest to powód do dumy czy pogrążenia się w rozpaczy nad moimi lingwistycznymi umiejętnościami. (Dla mniej wtajemniczonych: są to kompletnie niepodobne do siebie języki. Brzmienia irlandzkiego można posłuchać np. w zamieszczonym obok linku "Skąd Irlandczycy mają piegi?") Ale pocieszyła mnie dzisiaj jedna z nauczycielek, której nie przyznałam się do tej językowej porażki, a która spontanicznie opowiedziała mi anegdotkę ze swego pobytu w Stanach: otóż kiedy odwiedził ją tam przyjaciel z Irlandii i zaczęli szybko ze sobą rozmawiać, znajomy Amerykanin stał obok urzeczony brzmieniem irlandzkiej mowy, po czym poprosił o powtórzenie kilku zdań. Rzecz w tym, że konwersacja toczyła się po angielsku. :D

Najpierw myślałam, że irlandzki jest językiem na wymarciu, którym ludzie posługiwali się tu daaawno temu, a teraz nikt go już na co dzień nie używa; jego miejsce zajął angielski. Okazuje się jednak, że dzieciaki w szkole uczą się podstaw irlandzkiego, aby zostać nauczycielem trzeba się nim sprawnie posługiwać (są testy), a na zachodzie kraju jest to język codziennego użytku. Tym bardziej nie mogę się nadziwić: 
  • Ludzie, macie swój język, a posługujecie się językiem - jak by nie było - okupanta?! 
Pytam ich o to i opowiadam:  
  • Bo wiecie, u nas też chcieli, żebyśmy mówili po rosyjsku, ponad sto lat (a w zasadzie z małymi przerwami to prawie dwieście) próbowali nas tego nauczyć, ale to była kwestia tożsamości, patriotyzmu, walki... 
Ale jakoś nie możemy porozumieć się z Irlandczykami w tej kwestii. Choć, jak udało mi się ustalić (nie wiem, na ile to prawda, różni ludzie różnie mówią), angielski stał się tu językiem dominującym na przełomie XVIII i XIX w. - czyli nawet historycznie nam się to pokrywa. (Według wiki wypieranie irlandzkiego przez angielski rozpoczęło się w XVII w., a nasiliło się w połowie XIX w.)  
  • Cóż, mówią, angielski teraz dzieciom bardziej się przyda, jest językiem międzynarodowym, a poza tym - jest łatwiejszy. 
Hmm.
No więc normalnie uczymy się tu angielskiego i po angielsku. Ale już maluchy poznają niektóre irlandzkie słowa i zwroty: podczas sprawdzania obecności krzyczą (zapisuję fonetycznie, nie jestem w stanie odszukać poprawnej pisowni :-)) Ancha!, a na pożegnanie Slo-la!. Oprócz tego śpiewają piosenki i zaprzyjaźniają z maskotką-pieskiem, który mówi (korzystając z głosu nauczyciela) wyłącznie po irlandzku i gra z dzieciakami w gry, np. prosi o wykonanie różnych czynności (jedzenie, picie, czytanie, bieganie, płakanie etc.) - kto się najdłużej nie pomyli i pokaże wszystko poprawnie?

Jedno jest pewne - lekcje irlandzkiego uświadamiają mi, jak piekielnie trudny musi być dla małych imigrantów angielski. Bo co z tego, że dla nas pewne podstawowe słowa są oczywiste? Ja jak dotąd opanowałam ledwie trzy irlandzkie słówka...

Na deser filmik (obok) - o Chińczyku, który postanowił nauczyć się irlandzkiego. Warto, warto. :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz