Jedna strona wyspy łagodnie opada do morza, na drugiej utworzyły się klify.
Miejsce zwane "Siedem kościołów". Pierwszą świątynię postawiono tu ponoć w VIII wieku.
Stare domy w środkowej części wyspy.
Krówka na klifie. :-)
(O, na tym.)
Obecnie na największej z trzech wysp - Inis Mor - mieszka ok. 800 osób, w tym mała społeczność imigrancka (Polacy, Słowacy, Czesi), u której gościłam. Głównym źródłem całorocznego dochodu jest turystyka (hotele, B&B, bary, wypożyczalnie rowerów), która kręci się od marca do października. Wciąż jednak mieszkańcy hodują zwierzęta (krowy i konie) oraz zbierają to, co przyniesie morze. Prom pływa dwa razy dziennie (w sezonie więcej niż cztery razy), no chyba, że jest sztorm. Obok popadających w ruinę starych kamiennych domków buduje się nowe (nieraz rękami Polaków - co daje się słyszeć :-)), irlandzki ponoć nadal jest w użyciu między miejscowymi, jednak nawet najstarsi mieszkańcy nie mają problemów z angielskim. Cóż, po raz kolejny egzotyczny sen prysł.
Inis Mor ma ok. 14 km długości i 4 szerokości. Z tego wzniesienia można objąć wzrokiem całą jej szerokość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz