sobota, 26 października 2013

Halloween is coming...

Wprawdzie dopiero w przyszły czwartek, ale że nadchodzący tydzień to week-off, kumulacja obchodów miała więc miejsce wczoraj (w piątek). Choć dzieciaki przygotowywały się już od dwóch tygodni. Było malowanie dyń, wycinanie z papierowych talerzy czarnych kotów i nietoperzy, pisanie "za co się przebiorę w Halloween", wreszcie wspólne wycinanie dyń (Pani: "A gdzie wcześniej była ta dynia?" , Dzieci (chórem): "W Tesco!" :D).



 

Niby wiedziałam, że wszyscy, łącznie z nauczycielami, się przebiorą, ale tego się nie spodziewałam. Dobrze, że udało mi się wcześniej zaopatrzyć (w Tesco :P) chociaż w maskę.




słodziaki-przedszkolaki

pokój nauczycielski...



pani dyrektor (to powinno być na oficjalnej stronie szkoły :-))

no i asystentka ze swoją opiekunką ;-)

najlepsza zabawa na przerwie - uciekanie przed szkieletem-Karoliną :P


A w domu bawimy się dzisiaj. Na Halloween Party zebrało się ponad 20 osób (jakiś rzeźnik, Robin Hood, samuraj, wampirzyca, duch, meksykański szkielet itd.). Dekorowanie mieszkania trwało od czwartku (hm, z mniejszym lub większym zaangażowaniem...). Choć mi się i tak najbardziej podobało wczoraj - wycinanie dyń z Cristin i Andreą. :-)




pierwsza w życiu. jestem z niej dumna.


Charline - mózg imprezy i dekoracji - w roli dobrej wróżki

"czarna dama" Cristin i jej kuzynka-wampirzyca

szkielet meksykański (choć z Argentyny). i polski.



No a teraz (spokojnie, godzina publikacji nie jest poprawna) grzeczne dzieci idą spać, bo jutro zaczynają week-offową wycieczkę. :-) Gdzie? Podpowiedź w filmiku obok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz