piątek, 16 października 2009

ruda Amerykanka

Poranne zajęcia z Oral Communication były wyczekiwane przez wszystkich z pewnym napięciem – nowy nauczyciel, z Ameryki! I podobno bardzo fajny, otwarty, energiczny… Jakież było moje zdziwienie, gdy okazała się nim młoda, wysoka, chuda, ruda kobieta, która właśnie weszła do klasy… Ale wszystko się zgadzało – zajęcia świetnie prowadzone, a przy tym bardzo zabawne. Kiedy podeszłam podczas przerwy, żeby się przedstawić, pani się bardzo ucieszyła ("bo też przyleciała w zeszłym tygodniu") i zapytała, czy nie znam może jakichś lekcji tureckiego… Podałam jej zatem miejsce i godzinę dzisiejszych, pierwszych zajęć „Języka i kultury tureckiej”…

… które były iście zabawne. Pani je prowadząca nie mówiła bowiem po angielsku. O ile przedstawienie się nie stanowiło jeszcze problemu (ben Karolina!), to w momencie kiedy powiedziała „ben i-coś-niezrozumiałego” (wyczuliśmy, że chodzi o wiek) i wskazała z uśmiechem kolejną osobę, wszyscy wybuchliśmy gromkim śmiechem. Podobnie było z każdym następnym zdaniem. Pani mówiła np. „Mam dwoje dzieci” (na szczęście w biurze znalazł się ktoś, kto tłumaczył nam to na angielski) i wskazywała z wyczekującą miną kogoś z nas, aby na przykład powiedział „Nie mam dzieci”. Wtedy mówiliśmy, że nie wiemy, jak to jest, a pani łaskawie nas oświecała. Oczywiście większość tych zdań (wypowiedzianych zupełnie naturalnym głosem, czyli nieszczególnie głośno i wyraźnie) była nie do powtórzenia, czego pani zdawała się nie zauważać. Dlatego częstotliwość wybuchów śmiechu nasiliła się, co może mogłoby być odczytane za niegrzeczne, ale doprawdy innej odpowiedzi na tę sytuację nie mieliśmy… A Amerykanka? W zasadzie w niczym nam nie ustępowała, poza tym, że może czasami starała się sprawiać pozory nieco bardziej poważnej… Ale bliżej jej było raczej do naszego rozbawienia. Pogawędziliśmy też miło o jej programie (jest tu bowiem wraz z dziewiątką kolegów, którzy trafili do innych miast w Turcji na jakiejś wymianie nauczycieli akademickich) i planowanych przez nas wszystkich podróżach… Bardzo fajna nowa koleżanka. I nawet zajęcia na anglistyce mamy dwa razy w tygodniu razem... ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz